Rivian ogłosił zmiany w modelach R1T i R1S na rok modelowy 2027, zachowując ceny bazowe na poziomie odpowiednio 79 990 dolarów (ok. 319 000 zł) i 83 990 dolarów (ok. 336 000 zł). Producent przeprojektował strukturę wersji wyposażenia i wprowadził fotel kapitański w drugim rzędzie – funkcję najczęściej zgłaszaną przez właścicieli R1S. Zmiany są ewolucją, a nie rewolucją: gruntowna inżynieria R1 odbyła się już w 2024 roku.
Co zmienia się w R1 na rok 2027
Rivian przebudował nazewnictwo wariantów napędowych, wzorując się na strukturze niedawno wprowadzonego modelu R2. Dotychczasowe oznaczenia Dual, Tri i R1s zastępują nazwy Premium i Performance; wariant Quad pozostaje bez zmian. Ceny bazowe nie uległy korekcie – R1T zaczyna się od 79 990 dolarów, R1S od 83 990 dolarów, co Ars Technica potwierdziło bezpośrednio od producenta.
Najgłośniejsza nowość to fotele kapitańskie w drugim rzędzie R1S. Rivian poinformował redakcję Ars Technica, że to właśnie ta funkcja była najczęściej zgłaszanym życzeniem klientów R1S. Fotele mają ukryty uchwyt na kubek i są rozstawione tak, by umożliwić łatwy dostęp do trzeciego rzędu lub przewóz długich przedmiotów – nart, desek surfingowych czy snowboardów.
Sama platforma nie jest nowa. Ars Technica przypomina, że kompleksowa restrukturyzacja R1 – obejmująca nowe opcje napędowe, architekturę elektroniczną i ogniwa – miała miejsce w 2024 roku. Rok modelowy 2027 to raczej dopracowanie oferty niż nowa generacja.
Baterie i zasięg: co wiadomo w sierpniu 2026
Rivian nie ogłosił nowych pakietów bateryjnych dla R1 2027 – technologia ogniw pozostaje ta sama co po odświeżeniu z 2024 roku. Wtedy producent wprowadził m.in. ogniwa o wyższej gęstości energii, co przełożyło się na wzrost zasięgu bez zwiększania fizycznych rozmiarów akumulatora. Szczegółowe dane zasięgu dla poszczególnych konfiguracji 2027 nie zostały jeszcze opublikowane przez Riviana.
W kontekście polskiego rynku R1 nie jest oficjalnie dostępny u krajowych dealerów – Rivian nie prowadzi sprzedaży w Europie. Dla polskiego kupującego punktem odniesienia pozostają konkurenci z segmentu dużych elektrycznych SUV-ów i pickupów: Mercedes EQG czy nadchodzący Ford Explorer Electric. Dopłaty z programu NaszEauto dla R1 nie mają zastosowania.
Formula E GEN4: jak wyścigi kształtują technologię ogniw
Formula E od sezonu 12, który startuje w grudniu, emitowana będzie przez Disney+ i ESPN+ w 144 krajach – poinformował Ars Technica. Zmiana dystrybucji zbiega się z debiutem samochodu GEN4, który niesie ze sobą istotne dane dla technologii bateryjnej.
GEN4 generuje 603 KM (450 kW) w trybie standardowym i 600 kW (804 KM) w trybie Attack Mode – to dwukrotnie więcej niż poprzedni bolid. Dla porównania: bolid F1 specyfikacji 2027 osiąga 602 KM wyłącznie z silnika spalinowego, gdy akumulator jest rozładowany. Wyścigi Formula E pełnią funkcję laboratorium dla zarządzania energią i trwałości ogniw w ekstremalnych warunkach – lekcje z toru trafiają do samochodów drogowych szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.
CEO Formula E Jeff Dodds powiedział, że umowa z Disney „zapewni wyjątkową platformę do przyspieszenia globalnego wzrostu i budowania jednej z najbardziej ekscytujących dyscyplin sportowych na świecie”.
Wodór jako alternatywa dla ogniw – rekord prędkości JCB
Nie każda droga do zeroemisyjności prowadzi przez akumulator litowy. Na słonych płaskich Bonneville w Utah firma JCB ustanowiła nowy rekord prędkości dla samochodów napędzanych wodorem, donosi Ars Technica. JCB – brytyjski producent maszyn budowlanych i rolniczych – od 2020 roku rozwija własny silnik spalający wodór w cylindrach, rezygnując z ogniw paliwowych po ocenie, że technologia ta jest zbyt droga i krucha dla zastosowań przemysłowych.
Podejście JCB pokazuje, że ogniwa bateryjne nie są jedyną odpowiedzią na emisje CO₂ w transporcie ciężkim. Dla samochodów osobowych i SUV-ów elektrycznych – takich jak Rivian R1 – akumulatory litowo-jonowe pozostają jednak dominującym rozwiązaniem ze względu na dojrzałość łańcucha dostaw i gęstość energii.
Co to oznacza
Rivian R1 2027 to produkt dla rynku, który już zna tę platformę. Producent nie ryzykuje głębokich zmian technicznych – zamiast tego dostosowuje ofertę do oczekiwań klientów (fotele kapitańskie) i upraszcza strukturę wariantów. To rozsądna strategia dla firmy, która dopiero co przeprowadziła kosztowną restrukturyzację inżynieryjną w 2024 roku i jednocześnie wprowadza tańszy model R2.
Dla polskiego czytelnika śledzącego technologię bateryjną: Rivian nie ogłosił przejścia na ogniwa stałostanowe ani nowe chemie – LFP czy NMC nowej generacji. Branża obserwuje wyścig między gęstością energii a kosztem produkcji; R1 2027 nie przesuwa tej granicy, ale utrzymuje pozycję konkurencyjną w segmencie premium. Jeśli Rivian kiedykolwiek zdecyduje się wejść do Europy, to właśnie dojrzałość platformy R1 będzie jego głównym argumentem – nie papierowe rekordy zasięgu.
FAQ
Jakie baterie ma Rivian R1 2027?
Rivian nie wprowadził nowych pakietów bateryjnych dla roku modelowego 2027. Technologia ogniw pochodzi z odświeżenia modelu z 2024 roku, kiedy producent przeszedł na ogniwa o wyższej gęstości energii. Szczegółowe dane zasięgu dla poszczególnych konfiguracji 2027 nie zostały jeszcze opublikowane.
Czy Rivian R1 jest dostępny w Polsce?
Nie – Rivian nie prowadzi oficjalnej sprzedaży w Europie i nie ma polskich dealerów. Samochód nie kwalifikuje się do dopłat z programu NaszEauto. Ewentualna ekspansja europejska nie ma potwierdzonej daty.
Czym różni się Rivian R1 2027 od modelu 2026?
Główne zmiany to nowe nazewnictwo wariantów (Premium i Performance zamiast Dual i Tri) oraz opcja foteli kapitańskich w drugim rzędzie R1S. Ceny bazowe i architektura techniczna pozostają bez zmian.
Powiązane wiadomości
Źródła
- Two hydrogen-burning engines powered this car to a new land speed record – Ars Technica Cars
- Formula E finds a new home on Disney+, ESPN+ – Ars Technica Cars
- Rivian’s 2027 changes include its No. 1 most-requested feature – Ars Technica Cars







Dyskusja
Nikt jeszcze nie skomentował. Zaloguj się i bądź pierwszy.
Aby dołączyć do dyskusji, zaloguj się jednym kliknięciem:
Komentować mogą wyłącznie osoby zalogowane przez Google. Nie zbieramy hasła ani adresu e-mail poza tym, co udostępni dostawca logowania.