Ferrari oficjalnie zaprezentowało Luce 25 maja 2026 roku, McLaren szykuje manualne superauto o kryptonimie P50 na sierpień, a Mercedes-AMG testuje na Nürburgringu ekstremalną wersję CLE z silnikiem V8 o mocy przekraczającej 450 kW. Trzy modele, trzy różne filozofie – i żadna z nich nie jest prosta ani tania.
Ferrari Luce: elektryczne Ferrari, które musiało przekonać nawet siebie
Ferrari Luce zadebiutowało 25 maja 2026 roku w Termach Karakalli w Rzymie – w 79. rocznicę pierwszego zwycięstwa marki w Grand Prix Rzymu. Wybór daty i miejsca to typowy dla Maranello teatr, ale tym razem miał uzasadnienie: Luce to pierwsze w pełni elektryczne Ferrari w historii firmy i producent chciał, żeby premiera była wydarzeniem, a nie konferencją prasową.
Dziennikarz Motor1 Italy Flavio Atzori widział auto blisko miesiąc wcześniej na torze Balocco, gdzie Ferrari kręciło materiał promocyjny z Charlesem Leclerkiem i Lewisem Hamiltonem. Obaj kierowcy jeździli jeszcze prototypem – gotowego auta nie widzieli do dnia premiery. Atmosferę miejsca oddaje jedna rozmowa: Raffaele De Simone, główny kierowca testowy Ferrari, zapytał wtedy Atzoriego wprost, co sądzi o elektrycznym Ferrari. Pytanie retoryczne, ale symptomatyczne – nawet ludzie z fabryki musieli się z tą myślą oswoić.
Ferrari wybrało Balocco nieprzypadkowo: to tam kilkanaście lat wcześniej ruszyła produkcja Alfy Romeo 4C. Krąg się zamknął – Maranello wchodzi w elektryczną erę z podobną powagą, z jaką inne włoskie marki budowały swoje przełomowe modele spalinowe.
Polskiego cennika Luce na razie nie podano. Ferrari tradycyjnie nie ogłasza cen przy premierze – lista oczekujących i tak jest zamknięta na lata.
McLaren P50: manual po 30 latach przerwy
McLaren ma podobno wrócić do skrzyni manualnej po raz pierwszy od zakończenia produkcji F1 w 1998 roku. Według niepotwierdzonych doniesień portalu TheSupercarBlog, projekt nosi wewnętrzny kryptonim P50 i ma zadebiutować w sierpniu 2026 roku.

Szczegóły, o ile są prawdziwe, robią wrażenie:
- produkcja poniżej 100 sztuk
- cena wyższa niż McLaren W1
- trzypedałowy układ napędowy – pierwszy od czasów F1
TheSupercarBlog nie podaje źródeł, więc całą informację należy traktować jako plotkę – Motor1 jej nie zweryfikował. Mimo to trend, w który P50 miałby się wpisywać, jest realny. Ferrari właśnie wypuściło 12Cilindri Manuale z bramkowaną skrzynią i pedałem sprzęgła, Hennessey montuje prawdziwego manuala w Venom F5-M, a Porsche 911 GT3 S/C to wyłącznie manual. Segment ultra-ekskluzywnych superaut najwyraźniej uznał, że automatyczna skrzynia to za mało emocji dla klientów płacących siedmiocyfrowe kwoty.
Ostatnim Woking-iem z manualem był McLaren F1 – do dziś najszybszy seryjny samochód z wolnossącym silnikiem. Poprzeczka historyczna jest więc ustawiona bardzo wysoko. Jeśli P50 faktycznie powstanie, będzie musiał udźwignąć porównanie z ikoną, a nie tylko z konkurencją.
Mercedes-AMG CLE Mythos: V8, 30 sztuk i wynajęty Nürburgring
Mercedes-AMG wynajął Nordschleife na prywatną sesję testową zamaskowanego prototypu CLE Mythos – co według Motor1 zwykle oznacza, że premiera jest blisko. Nagranie opublikował YouTuber Carspotter Jeroen, który sfilmował sesję z zewnątrz toru.
CLE Mythos będzie drugim modelem z ultra-ekskluzywnej linii Mythos, po SL PureSpeed zaprezentowanym kilka lat temu. Dealerzy cytowani przez Motor1 twierdzą, że auto ma moc znacznie przekraczającą 450 kW (ok. 600 KM), a produkcja wyniesie zaledwie 30 sztuk. Dla porównania: rekord Nordschleife wśród samochodów seryjnych należy do AMG One z czasem 6 minut i 29,09 sekundy – CLE Mythos nie jest kandydatem do pobicia tego wyniku i Mercedes prawdopodobnie nie zamierza nawet próbować, żeby nie przyćmić własnego hiperauta.

Prototyp zdradza kilka szczegółów: podwójne końcówki wydechu ułożone pionowo i duże skrzydło z tyłu sugerują, że to coś więcej niż kosmetyczna wersja specjalna. Motor1 podaje też, że w planach jest bardziej dostępna wersja – coś w stylu Black Series z dłuższym przebiegiem produkcyjnym. To logiczne: 30 sztuk to PR, nie biznes.
Polski cennik CLE Mythos nie istnieje – przy takiej liczbie egzemplarzy Mercedes i tak rozdzieli auta bezpośrednio przez sieć dealerską, a ceny będą negocjowane indywidualnie.
Co to oznacza
Te trzy modele łączy jedna obserwacja: najbardziej ekskluzywny segment motoryzacji coraz bardziej rozjeżdża się ze sobą ideologicznie. Ferrari idzie w elektryczność i robi z tego wydarzenie kulturalne. McLaren – jeśli plotki się potwierdzą – cofa zegar do lat 90. i stawia na manualną skrzynię jako główną atrakcję. Mercedes buduje V8 w liczbie 30 sztuk, bo może i bo klienci za to zapłacą.
Dla polskiego kierowcy żaden z tych samochodów nie jest realnym zakupem – Ferrari Luce, McLaren P50 i AMG CLE Mythos to produkty dla rynku globalnego, gdzie lista oczekujących zamyka się, zanim pojawi się cennik. Warto jednak śledzić te premiery z innego powodu: technologie i rozwiązania z tych aut trafiają do seryjnych modeli z kilkuletnim opóźnieniem. Elektryczna architektura Ferrari, manualna skrzynia McLarena w nowych kontekstach czy dynamika AMG – to sygnały, gdzie zmierza segment sportowy w najbliższej dekadzie.
Naszym zdaniem najbardziej szczery z tej trójki jest Mercedes: nie ukrywa, że CLE Mythos to produkt kolekcjonerski, a nie samochód do jeżdżenia. Ferrari i McLaren owijają swoje decyzje w narrację o emocjach i dziedzictwie – co nie znaczy, że są fałszywe, ale warto to mieć z tyłu głowy przy lekturze materiałów prasowych.
FAQ
Kiedy McLaren P50 z manualną skrzynią zostanie oficjalnie zaprezentowany?
Wedle niepotwierdzonych doniesień portalu TheSupercarBlog premiera ma nastąpić w sierpniu 2026 roku. McLaren oficjalnie nie potwierdził istnienia projektu ani żadnych szczegółów technicznych.
Ile egzemplarzy Ferrari Luce powstanie i jaka jest jego cena?
Ferrari nie podało liczby planowanych egzemplarzy ani ceny Luce. Auto zadebiutowało 25 maja 2026 roku – polskiego cennika na razie nie ogłoszono, a zamówienia w segmencie Ferrari tej klasy są zwykle realizowane przez dedykowanych doradców marki.
Czym różni się Mercedes-AMG CLE Mythos od standardowego CLE?
Prototyp CLE Mythos widoczny na Nürburgringu ma według dealerów cytowanych przez Motor1 moc przekraczającą 450 kW, pionowo ułożone końcówki wydechu i duże tylne skrzydło – to daleko idące modyfikacje względem seryjnego CLE. Produkcja ma wynieść zaledwie 30 sztuk, co plasuje go w tej samej kategorii co SL PureSpeed.
Galeria











Dyskusja
Nikt jeszcze nie skomentował. Zaloguj się i bądź pierwszy.
Aby dołączyć do dyskusji, zaloguj się jednym kliknięciem:
Komentować mogą wyłącznie osoby zalogowane przez Google. Nie zbieramy hasła ani adresu e-mail poza tym, co udostępni dostawca logowania.