Przejdź do treści
Ferrari Luce oficjalnie zadebiutowała jako pierwsze EV marki - featured image
Nowości

Ferrari Luce oficjalnie zadebiutowała jako pierwsze EV marki

Galeria (6)

Fot. ermell / Wikimedia Commons

Ferrari 25 maja 2026 roku oficjalnie zaprezentowało model Luce – swój pierwszy seryjny samochód elektryczny. Premiera odbyła się przy Termach Karakalli w Rzymie, w dniu rocznicy pierwszego zwycięstwa Ferrari w Grand Prix Rzymu sprzed 79 lat. To najważniejsza premiera włoskiej marki od wielu lat.

Co Ferrari pokazało – i czego nie pokazało

Ferrari Luce to pierwsze seryjne EV w historii marki, zaprezentowane 25 maja 2026 roku. Zanim auto trafiło przed kamery, Charles Leclerc i Lewis Hamilton testowali prototyp na torze Balocco – jeszcze przed oficjalnym ujawnieniem produkcyjnej wersji nadwozia.

Zgodnie z relacją Motor1 Italy, dziennikarz Flavio Atzori miał okazję zobaczyć Luce na torze Balocco niemal miesiąc przed premierą, podczas zamkniętych zdjęć do oficjalnego filmu promocyjnego. Raffaele De Simone, główny kierowca testowy Ferrari, był obecny przy realizacji materiału. Smartfony gości miały zaklejone aparaty, a na miejscu czuwał funkcjonariusz pilnujący, by żadne zdjęcie nie wyciekło – co samo w sobie mówi sporo o tym, ile Ferrari zainwestowało w utrzymanie tajemnicy przez kilka tygodni.

Data premiery nie była przypadkowa. Ferrari wybrało 25 maja świadomie: dokładnie w tym dniu, 79 lat wcześniej, marka odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w wyścigu Grand Prix Rzymu. Elektryczny samochód i historyczne miejsce – to wyraźny sygnał, że Maranello traktuje Luce jako otwarcie nowego rozdziału, a nie tylko kolejny model w gamie.

Fot. ermell / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)

Szczegóły techniczne Luce – moc, zasięg, cena – nie zostały ujawnione w dostępnych materiałach źródłowych. Polskiego cennika ani daty dostępności na rynek europejski producent jeszcze nie podał.

Subaru tworzy nowy dział i zapowiada trzy sportowe manuale

Subaru przyznało oficjalnie, że jego samochody sportowe stały się nudne – i powołało osobny dział, który ma to zmienić. Według informacji opublikowanych przez CarScoops na podstawie japońskiego serwisu BestCarWeb, w planach są już trzy modele sportowe ze skrzynią manualną.

To rzadki przypadek, gdy producent wprost przyznaje się do błędu. WRX przez lata ewoluował w kierunku wygodniejszej, spokojniejszej wersji siebie, STI zniknął z oferty, a kolejne koncepty – jak choćby WRX Project Midnight z 670 KM – kończyły żywot na targach, nie trafiając do salonów. Entuzjaści czekali. Teraz Subaru twierdzi, że ich słuchało.

Fot. Carlos Valenzuela / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)

Nowy dział ma skupić się wyłącznie na autach dla kierowców. Trzy modele ze skrzynią manualną w fazie rozwoju to konkretna deklaracja – choć bez dat premier ani nazw modeli trudno ocenić, czy to realna zmiana kierunku, czy kolejna zapowiedź, która zostanie na papierze. Subaru ma w tej kwestii niezbyt imponującą historię.

Dla polskiego rynku ta informacja jest na razie odległa – żadnych dat, cen ani szczegółów technicznych nie podano. Jeśli nowe modele sportowe mają skrzynię manualną i napęd na cztery koła, rynek środkowoeuropejski z pewnością znajdzie się na liście docelowych.

Co to oznacza

Dwa zupełnie różne sygnały z rynku, wysłane w tym samym czasie. Ferrari elektryfikuje się z pompą i historycznym patosem – premiera przy Termach Karakalli to nie przypadek, lecz starannie zbudowany przekaz: „jesteśmy gotowi na przyszłość, nie wyrzekamy się przeszłości.” Czy Luce sprzeda się tak dobrze jak Ferrari zwykle sprzedaje swoje auta? Prawie na pewno tak – lista oczekujących w Maranello zazwyczaj zamyka się zanim produkcja się zacznie.

Subaru idzie w przeciwną stronę: manualne skrzynie, sportowy charakter, dział dedykowany entuzjastom. To odpowiedź na realne niezadowolenie lojalnych klientów, którzy przez ostatnią dekadę obserwowali, jak marka traci pazur. Trzy modele w planach brzmią obiecująco – ale Subaru już raz pokazało koncepcję z 670 KM i nie zrobiło z niej nic. Nowy dział będzie oceniany po efektach, nie po zapowiedziach.

Dla polskiego kierowcy: Ferrari Luce to auto nieosiągalne finansowo dla zdecydowanej większości – ale wyznacza kierunek, w którym zmierza cała branża premium. Subaru z kolei może wrócić do łask tych, którzy szukają sportowego auta 4×4 z manualem za rozsądne pieniądze. Jeśli nowe modele trafią do Europy z przyzwoitą ceną, mogą realnie konkurować z Golfem R czy Hondą Civic Type R.

FAQ

Kiedy Ferrari Luce trafi do sprzedaży?

Ferrari ogłosiło premierę Luce 25 maja 2026 roku, jednak daty rozpoczęcia sprzedaży ani cennika producent dotychczas nie ujawnił. Polskiego importera w tej sprawie również jeszcze nie zapytano publicznie.

Czy nowe sportowe Subaru z manualem będzie dostępne w Polsce?

Subaru nie podało jeszcze nazw modeli, dat premier ani rynków docelowych dla zapowiedzianych trzech aut sportowych z manualną skrzynią biegów. Jeśli trafią do Europy, Polska historycznie należy do aktywnych rynków marki.

Czy Ferrari Luce kwalifikuje się do dopłaty w programie NaszEauto?

Program NaszEauto obejmuje pojazdy elektryczne do określonego limitu cenowego – Ferrari Luce z dużym prawdopodobieństwem przekroczy ten próg wielokrotnie, choć oficjalnej ceny producent jeszcze nie ogłosił.

Powiązane wiadomości

Galeria

Fot. Green Yoshi / Wikimedia Commons (CC BY-SA 3.0)
Fot. Ank Kumar / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)
Fot. Ank Kumar / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)
Fot. Ank Kumar / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)

Źródła

Dyskusja

Nikt jeszcze nie skomentował. Zaloguj się i bądź pierwszy.