Odruch jest zrozumiały. Aplikacja pokazuje dwie stacje w tej samej okolicy, jedna o złotówkę drożej za kilowatogodzinę, więc jedziemy do tańszej. Sprawdziliśmy, ile ten odruch jest naprawdę wart i czy ktokolwiek w Polsce faktycznie tak robi.
Odpowiedź jest krótka: nadkładanie drogi prawie nic nie daje, a dane pokazują, że kierowcy i tak tego nie robią.
Skąd te dane
Każdy operator ogólnodostępnej stacji ładowania ma ustawowy obowiązek zgłaszać ją do Ewidencji Infrastruktury Paliw Alternatywnych, prowadzonej przez Urząd Dozoru Technicznego. Rejestr zawiera lokalizację, moc, typ złącza, cennik oraz bieżącą dostępność każdego punktu.
Pobraliśmy go w całości: 5969 stacji, z czego 80,6 procent podaje cennik. Następnie przez 13 godzin co pięć minut sprawdzaliśmy, które z 12 400 punktów ładowania są zajęte. To nie jest próbka ani ankieta: to jednoczesne zdjęcie całego kraju.
Zastrzeżenie do wszystkich liczb poniżej: rejestr zbiera stawki ad hoc, czyli te, które płaci kierowca bez konta i bez abonamentu. To zwykle najwyższa cena u danego operatora – i jedyna, która pozwala porównywać firmy między sobą, bo cenniki abonamentowe różnią się progami i opłatami miesięcznymi.
Ile w ogóle kosztuje ładowanie
Mediana w Polsce to 1,95 zł/kWh na ładowarkach wolnych (AC) i 2,69 zł/kWh na szybkich (DC). Cena rośnie schodkowo wraz z mocą.
| Moc punktu | Mediana zł/kWh |
|---|---|
| do 11 kW | 2,00 |
| 12–22 kW | 1,95 |
| 23–49 kW | 2,45 |
| 50–99 kW | 2,40 |
| 100–199 kW | 2,89 |
| 200 kW i więcej | 3,25 |

Za szybkość się płaci: między najwolniejszym a najszybszym ładowaniem różnica sięga 60 procent.
Cena nie zależy od tego, gdzie stoisz. Zależy od tego, czyja to stacja
Sprawdziliśmy, czy tam, gdzie stacji jest więcej, ładowanie jest tańsze, czyli czy konkurencja zbija ceny. Nie zbija.
Stacja stojąca samotnie i stacja otoczona dziesięcioma konkurentami w promieniu 10 kilometrów mają praktycznie tę samą cenę. Po uwzględnieniu mocy różnica wynosi od zera do siedmiu groszy, czyli mieści się w szumie.
Powód okazał się prosty: operatorzy ustalają jeden cennik na cały kraj. Wśród 37 największych par „operator × rodzaj prądu” aż 25 ma w całej Polsce dokładnie jedną stawkę: dziesiąty i dziewięćdziesiąty percentyl są identyczne. Sieć, która bierze 2,06 zł za kilowatogodzinę na wolnym ładowaniu, bierze tyle samo w Gdańsku i w Rzeszowie.
Policzyliśmy, ile poszczególne czynniki tłumaczą z różnic w cenie:
- marka operatora w połączeniu z rodzajem prądu: 88,6 procent
- geografia (podział kraju na 176 rejonów po około 55 km): 5,7 procent
- lokalna konkurencja: praktycznie zero
Cena ładowania jest więc cechą logo, nie miejsca. Mapa cen Polski narysowana z tych danych pokazuje w rzeczywistości nie geografię, tylko to, który operator gdzie zdążył postawić stacje.
A czy ktoś w ogóle jeździ do tańszych?
Skoro ceny nie reagują na konkurencję, zostaje pytanie odwrotne: czy reaguje na nie popyt.
Metoda: bierzemy pary stacji oddalonych o najwyżej 5 kilometrów, tego samego rodzaju ładowania, należących do różnych operatorów, gdzie jedna jest przynajmniej o 20 procent droższa. Taka para sama z siebie kontroluje lokalizację: obie stacje obsługują tę samą okolicę. Zostaje cena. Potem liczymy, jak często bardziej obciążona jest ta tańsza. Gdyby cena rządziła wyborem, powinno to być znacznie powyżej połowy.
Zebrało się 4750 takich par. Wynik po odjęciu wpływu mocy i porównaniu stacji z sieci podobnej wielkości: 54 procent.
Pięćdziesiąt procent to czysty przypadek. Pięćdziesiąt cztery to efekt statystycznie uchwytny i praktycznie żaden.
Co naprawdę decyduje: czyją masz aplikację
Ten sam materiał pokazuje jednak coś, co działa bardzo silnie. Gdy w parze jedna stacja należy do dużej sieci, a druga do małego operatora, wygrywa duża, niezależnie od tego, która jest tańsza:
- gdy tańsza jest ta z dużej sieci, jest bardziej obciążona w 59 procentach par,
- gdy droższa jest ta z dużej sieci, tańsza wygrywa już tylko w 30 procentach par,
- a gdy obie stacje należą do małych operatorów, efekt znika zupełnie.

Sama zmiana tego, po której stronie stoi duża sieć, przesuwa wynik o 28 punktów procentowych. Cena przesuwa go o cztery.
To jest sedno. Kierowca nie porównuje stawek: jedzie tam, gdzie ma konto, działającą aplikację i pewność, że ładowarka ruszy. Wygoda i zaufanie biją cenę kilkukrotnie.
Co z tego wynika dla portfela
Nie nadkładaj drogi. Przy typowej różnicy 30–50 groszy za kilowatogodzinę i ładowaniu 40 kWh oszczędzasz 12–20 złotych. Dziesięć kilometrów objazdu zjada z tego sporą część w samej energii, nie licząc czasu.
Policz abonament. Skoro i tak ładujesz w jednej sieci, to właśnie tam jest realna dźwignia. Plany bez opłaty miesięcznej bywają o 20–30 procent droższe od abonamentowych – przy regularnym ładowaniu poza domem opłata miesięczna zwraca się szybciej, niż sugeruje intuicja.
Patrz na moc, nie na markę. Ponieważ cena idzie za mocą, świadomy wybór wolniejszego ładowania tam, gdzie i tak stoisz dłużej, czyli pod sklepem, w pracy czy w hotelu, daje więcej niż jakiekolwiek porównywanie cenników.
Jak to policzyliśmy
Dane pochodzą z Ewidencji Infrastruktury Paliw Alternatywnych prowadzonej przez Urząd Dozoru Technicznego, pobranej 1 sierpnia 2026. Obłożenie mierzyliśmy własnym próbkowaniem dostępności co pięć minut przez 13 godzin (159 pomiarów).
Czego te liczby nie rozstrzygają, a co uczciwie trzeba dopowiedzieć:
- Nie wiemy, czy droższe stacje są oblegane dlatego, że należą do dużych sieci, czy dlatego, że duże sieci stawiają je w lepszych miejscach.
- Nie wiemy też, czy przyczyna nie biegnie w drugą stronę: operator może podnosić cenę tam, gdzie i tak jest tłoczno.
- Obłożenie ładowarek wolnych mierzy raczej długość postoju niż popyt: pod sklepem czy w pracy auto stoi godzinami niezależnie od stawki.
- Pomiar obejmuje trzynaście godzin soboty 1 sierpnia. Weekend rządzi się inaczej niż dzień roboczy: zakupy i wyjazdy w środku dnia zamiast szczytu po pracy. Widać to w danych: obłożenie szybkich ładowarek szczytuje u nas o 14:00, podczas gdy uśredniona dobowa krzywa ładowań w rejestrze UDT szczytuje o 17:00. W dzień roboczy układ może wyglądać inaczej.
- Wszystkie ceny to stawki bez abonamentu, czyli akurat te, które najbardziej lojalnych klientów nie obowiązują.







Dyskusja
Nikt jeszcze nie skomentował. Zaloguj się i bądź pierwszy.
Aby dołączyć do dyskusji, zaloguj się jednym kliknięciem:
Komentować mogą wyłącznie osoby zalogowane przez Google. Nie zbieramy hasła ani adresu e-mail poza tym, co udostępni dostawca logowania.