Chiński producent Dongfeng Motor zaprezentował w Montrealu siedem modeli i potwierdził plany sprzedaży pierwszych dwóch samochodów w Kanadzie od 2027 roku. Docelowa cena obu modeli ma wynosić poniżej 35 000 CAD (ok. 92 000 zł). To kolejna chińska marka, która korzysta z nowego porozumienia handlowego obniżającego kanadyjskie cło na chińskie auta.
Dongfeng w Montrealu: siedem modeli, dwa na start
Dongfeng Motor, państwowy producent samochodów, zaprezentował w Montrealu szeroki przekrój swojej oferty – od budżetowych hatchbacków po premium SUV-y. Pokaz był skierowany do kanadyjskich dziennikarzy motoryzacyjnych i analityków branżowych. Firma potwierdziła, że pierwsze dwa modele trafią na rynek w 2027 roku.
Podczas prezentacji pokazano siedem pojazdów:
- Dongfeng Nammi Box – kompaktowy hatchback elektryczny
- Dongfeng Vigo – crossover segmentu B
- Dongfeng Eπ 007 – coupe-sedan klasy średniej
- Voyah Dream – elektryczny van premium
- Voyah Free – crossover EREV klasy premium
- oraz dwa dodatkowe modele marek Dongfeng
Na sprzedaż jako pierwsze trafią Nammi Box i Vigo. Według InsideEVs, Dongfeng podał docelową cenę obu modeli poniżej 35 000 CAD, co po przeliczeniu daje ok. 92 000 zł – w realiach polskiego rynku brzmi zachęcająco, ale Kanada to nie Europa.
Nowe cło: 6,1% zamiast 100%
Kanada przez lata chroniła swój rynek stuprocentowym cłem na samochody z Chin. Nowe porozumienie handlowe, o którym informował InsideEVs, wywraca dotychczasowy porządek: od 2027 roku obowiązuje stawka 6,1% na kontyngent do 49 000 samochodów rocznie. Celem kanadyjskiego rządu jest zwiększenie dostępności tańszych elektryków dla kierowców.
To radykalna zmiana – z prohibicyjnego cła do stawki porównywalnej z europejską. Dla porównania: Unia Europejska nałożyła w 2024 roku dodatkowe cła na chińskie EV sięgające od 17 do 38,1 punktu procentowego ponad standardowe 10%. Kanada idzie w przeciwnym kierunku.

Na obniżonym cle skorzystają nie tylko Dongfeng, ale też BYD, Chery i Geely – wszystkie trzy marki wcześniej ogłosiły konkretne plany wejścia na rynek kanadyjski, jak podał InsideEVs. Kontyngent 49 000 sztuk rozejdzie się szybko, jeśli kilka marek startuje jednocześnie.
Chiny kontra Zachód: dwa różne podejścia
Stany Zjednoczone nie mają zamiaru wpuszczać Dongfeng ani żadnego innego chińskiego producenta. Administracja Bidena w 2024 roku podniosła cła na chińskie samochody elektryczne do 100%, co faktycznie zamknęło rynek. Administracja Trumpa utrzymała tę politykę. Efekt jest prosty: Nammi Box za 92 000 zł pozostaje dla Amerykanów niedostępny.
Kanada wybrała inne narzędzie – kontyngent zamiast zakazu. To politycznie trudniejsza decyzja, bo wymaga przyznania, że krajowy przemysł motoryzacyjny nie jest w stanie samodzielnie zapewnić tanich elektryków. Ottawa zdecydowała się postawić na dostępność cenową kosztem ochrony rynku.
JLR i Chery idą jeszcze dalej: ich wspólne przedsięwzięcie produkuje nowego Freelander 8, który ma trafić nie tylko do Chin, ale też do Wielkiej Brytanii, na Bliski Wschód i do Australii – jak podał CarScoops. Zachodni producenci sami zapraszają chińskie technologie i moce produkcyjne do swoich łańcuchów dostaw.
Voyah: chiński premium dla Kanadyjczyków
Obok budżetowych modeli Dongfeng przywiózł do Montrealu markę Voyah – swój segment premium. Voyah Free to crossover z napędem hybrydowym EREV (Extended Range Electric Vehicle), Voyah Dream to elektryczny van. Oba modele celują w zupełnie inny segment niż Nammi Box i Vigo.
Strategia dwutorowa – tanie EV dla mas i premium dla zamożniejszych – to schemat, który BYD stosuje z powodzeniem w Europie (Seagull kontra Han). Dongfeng najwyraźniej kopiuje ten model na rynek północnoamerykański. Voyah ma szansę zaistnieć tam, gdzie chińskie marki dotąd nie docierały: w segmencie powyżej 60 000 CAD.

Homologacja modeli w Kanadzie trwa. Dongfeng nie podał jeszcze oficjalnych danych technicznych ani zasięgów dla wersji sprzedawanych w Ameryce Północnej. Rok 2027 jest realnym, choć napiętym terminem – demo z Montrealu pokazuje gotowe auta, ale droga od pokazu do homologacji bywa długa.
Co to oznacza
Kanada staje się poligonem doświadczalnym dla chińskich producentów EV odciętych od rynku USA. Kontyngent 49 000 samochodów rocznie przy kilku markach startujących jednocześnie to liczba, która skończy się przed końcem pierwszego kwartału – chyba że popyt okaże się słabszy od oczekiwań. Wtedy okaże się, czy Kanadyjczycy naprawdę chcą chińskich elektryków, czy tylko mówią, że chcą.
Dla polskiego kierowcy ta historia ma jedno konkretne przesłanie: model polityki handlowej decyduje o tym, jakie auta i w jakiej cenie są dostępne. Unia Europejska wybrała ochronę rynku; Kanada – dostępność cenową. Polska, jako kraj z dużym przemysłem motoryzacyjnym (Stellantis w Tychach, Volkswagen we Wrześni), ma tu sprzeczne interesy: taniej kupić albo drożej sprzedać pracę.
Naszym zdaniem Dongfeng gra długo. Pokaz w Montrealu to nie premiera – to badanie terenu przed 2027 rokiem. Jeśli cła w USA nie spadną, Kanada stanie się jedyną furtką do Ameryki Północnej. A to już nie jest mała stawka.
FAQ
Kiedy Dongfeng rozpocznie sprzedaż w Kanadzie?
Dongfeng planuje wprowadzić pierwsze dwa modele – Nammi Box i Vigo – na rynek kanadyjski w 2027 roku. Firma jest w trakcie procesu homologacji pojazdów, a docelowa cena obu modeli ma wynosić poniżej 35 000 CAD (ok. 92 000 zł).
Jakie cło obowiązuje na chińskie samochody w Kanadzie od 2027 roku?
Nowe kanadyjskie porozumienie handlowe obniża cło na chińskie samochody z 100% do 6,1%, ale tylko w ramach kontyngentu wynoszącego 49 000 pojazdów rocznie. Stawka dotyczy roku 2027 i ma umożliwić Kanadyjczykom dostęp do tańszych elektryków.
Dlaczego chińskie EV nie są dostępne w USA?
Stany Zjednoczone utrzymują 100-procentowe cło na chińskie samochody elektryczne, wprowadzone przez administrację Bidena w 2024 roku i podtrzymane przez administrację Trumpa. Czyni to import chińskich EV ekonomicznie nieopłacalnym i praktycznie zamyka amerykański rynek dla producentów takich jak Dongfeng czy BYD.
Galeria











Dyskusja
Nikt jeszcze nie skomentował. Zaloguj się i bądź pierwszy.
Aby dołączyć do dyskusji, zaloguj się jednym kliknięciem:
Komentować mogą wyłącznie osoby zalogowane przez Google. Nie zbieramy hasła ani adresu e-mail poza tym, co udostępni dostawca logowania.