Trzy głośne zapowiedzi z końca sierpnia 2026 roku pokazują, jak różne ścieżki obierają producenci szukający wzrostu sprzedaży: Mitsubishi wraca do segmentu pickupów w USA dzięki Nissanowi, Mini sprzedaje nostalgię za kilkadziesiąt tysięcy złotych, a JCB udowodniło na solniskach Bonneville, że wodór w spalinowym silniku może osiągnąć 654 km/h.
Mitsubishi wraca z pickupem – Nissan odrobi pracę domową
Mitsubishi planuje sprzedawać pickup w USA po raz pierwszy od lat, a pojazd zbuduje Nissan. Według materiałów z prezentacji dealerskiej opisanej przez Motor1, zaktualizowany plan Momentum 2030 zakłada rozszerzenie amerykańskiej oferty marki z czterech do sześciu modeli do 2027 roku. Pickup ma być jednym z nich.
Wewnętrzne szkice pokazują pudełkowatą sylwetkę i podzielone reflektory LED – stylistycznie odległy od obecnych SUV-ów Mitsubishi. Marka oficjalnie nie potwierdziła ani klasy pojazdu, ani jednostek napędowych. Według Motor1 branżowe analizy wskazują na architekturę Nissana Navary lub Frontiera jako prawdopodobną bazę – Frontier jest już w sprzedaży w USA, co skraca czas wprowadzenia na rynek w porównaniu z budową pojazdu od zera.
Pickup nie będzie sam. Przed nim pojawi się Eclipse Sportback EV – elektryczny hatchback oparty na następcy Nissana Leaf, zaplanowany na jesień 2026 roku. W pierwszym kwartale 2027 roku dołączy wariant Outlandera. Mitsubishi nie podało jeszcze cen ani specyfikacji technicznej pickupa, a polskiego cennika oczywiście nie ma – marka nie sprzedaje w Polsce żadnego z tych modeli bezpośrednio.
Nasza ocena: to rozsądny ruch dla marki, która w USA traci grunt pod nogami. Zamiast wydawać miliardy na własną platformę, Mitsubishi korzysta z tego, co sojusz Renault-Nissan-Mitsubishi ma na półce. Pytanie, czy badge engineering wystarczy, żeby przekonać amerykańskich kupujących pickupów, którzy są wyjątkowo lojalni wobec Forda F-150 i Ram 1500.
Mini 1965 Victory Edition: rajdowa legenda w wersji na pokaz
Mini wprowadza limitowaną serię 1965 Victory Edition nawiązującą do zwycięstwa Timo Mäkinena w Rajdzie Monte Carlo w 1965 roku. Według Motor1, auto nosi lakier Chili Red, białą smugę na dachu i numer startowy 52 – dokładnie tak, jak wyglądał Cooper S Mäkinena i jego pilota Paula Eastera.
Edycja dostępna jest w trzech wersjach:
- Mini Cooper S – benzynowa
- Mini John Cooper Works – benzynowa, sportowa
- Mini John Cooper Works Electric – elektryczna, 258 KM
W USA sprzedawana jest wyłącznie jako JCW 3 Door. Cena startuje od ok. 190 000 zł (46 220 dolarów). Globalna dystrybucja ruszyła od marca 2026 roku, choć nie każdy rynek otrzyma wszystkie trzy warianty.
Design trzyma się oryginału: biała smuga biegnie od maski przez dach po klapę bagażnika, na słupku C widnieje napis „1965″, a felgi 18-calowe i nakrętki wentyli mają własny wzór. Wewnątrz listwy progowe z napisem „1965″ i dedykacja na tablicy rozdzielczej.
Należy powiedzieć wprost: to auto dla kolekcjonerów i fanów marki, nie dla rajdowców. Żadnych modyfikacji zawieszenia, żadnych wzmocnień nadwozia. Mini sprzedaje historię – i robi to skutecznie, bo historia jest autentyczna.
JCB Hydromax: 654 km/h na wodór i co z tego wynika
JCB ustanowiło rekord świata FIA dla najszybszego samochodu napędzanego wodorem – 406,320 mph, czyli ok. 654 km/h – na solniskach Bonneville Salt Flats. Jak opisuje Motor1, za kierownicą Hydromaksa siedział Andy Green, a pojazd zbudowało Prodrive – firma znana z sukcesów w Le Mans, mistrzostwach WRC i BTCC.
Hydromax używa wodoru w spalaniu wewnętrznym, nie w ogniwie paliwowym. To istotna różnica: silnik spalinowy na wodór jest mniej efektywny energetycznie niż ogniwo paliwowe i generuje pewną ilość tlenków azotu, ale pozwala uzyskać charakterystykę bliższą konwencjonalnemu silnikowi wysokoobrotowemu. Przy projektowaniu układu napędowego uczestniczyło Ricardo – firma inżynierska specjalizująca się m.in. w zaawansowanych układach przeniesienia napędu.
Dla przeciętnego kierowcy rekord Hydromaksa ma ograniczone praktyczne znaczenie. Infrastruktura wodorowa w Polsce praktycznie nie istnieje, a jedyne dwa auta na wodór dostępne na rynku amerykańskim – Honda CR-V e:FCEV i Toyota Mirai – nie wzbudzają entuzjazmu dynamiką jazdy. Jednak technologie opracowane przy projektach rekordowych trafiają z czasem do produkcji seryjnej, choćby przez firmy takie jak Prodrive czy Ricardo.
Film z rekordu można obejrzeć tutaj.
Co to oznacza
Te trzy premiery nie mają ze sobą wiele wspólnego poza datą, ale razem pokazują stan rynku motoryzacyjnego w sierpniu 2026 roku dość czytelnie.
Mitsubishi gra na przetrwanie: bez własnej platformy pickupa, bez własnego elektryka – marka stała się resellerem produktów Nissana z innym logo. To nie jest krytyka, to opis strategii. Dla polskiego kierowcy Mitsubishi pozostaje marką SUV-ów – Eclipse Sportback EV ani pickup nie trafią tu szybko, jeśli w ogóle.
Mini robi coś innego: sprzedaje emocje i historię po cenie premium. 190 000 zł za JCW to dużo jak na auto tej wielkości, ale marka wie, że kupujący płacą za narrację, nie za arkusz danych technicznych. Elektryczna wersja JCW Electric z 258 KM brzmi interesująco – szkoda, że w Polsce nie ma dopłat z programu NaszEauto dla aut w tej cenie.
Rekord JCB na Bonneville to pokaz możliwości, nie zapowiedź produktu. Wodór spalinowy w samochodzie osobowym pozostaje niszą – ale fakt, że Prodrive i Ricardo zaangażowały się w ten projekt, sugeruje, że technologia nie jest martwa, tylko czeka na właściwy kontekst.
FAQ
Kiedy Mitsubishi pickup trafi do sprzedaży w USA?
Mitsubishi nie podało oficjalnej daty premiery ani sprzedaży pickupa. Materiały dealerskie opisane przez Motor1 wskazują, że lineup ma wzrosnąć z czterech do sześciu modeli do 2027 roku, ale harmonogram dla pickupa pozostaje niepotwierdzony.
Ile kosztuje Mini 1965 Victory Edition w Polsce?
Polskiego cennika Mini 1965 Victory Edition nie podano. Cena w USA wynosi od ok. 46 220 dolarów (ok. 190 000 zł) za wersję JCW 3 Door. Dostępność i ceny w Polsce zależą od lokalnego importera.
Czy rekord prędkości JCB Hydromax ma znaczenie dla produkcji seryjnych aut na wodór?
Bezpośrednio – nie. Hydromax to pojazd rekordowy zbudowany przez Prodrive i Ricardo, a nie prototyp seryjny. Jednak technologie opracowane przy takich projektach mogą z czasem trafić do aut produkcyjnych; na dziś infrastruktura wodorowa w Polsce praktycznie nie pozwala na codzienne użytkowanie auta na wodór.







Dyskusja
Nikt jeszcze nie skomentował. Zaloguj się i bądź pierwszy.
Aby dołączyć do dyskusji, zaloguj się jednym kliknięciem:
Komentować mogą wyłącznie osoby zalogowane przez Google. Nie zbieramy hasła ani adresu e-mail poza tym, co udostępni dostawca logowania.